Update from Antarctica
24th March, 2008Witam serdecznie Postaram sie w kilku slowach opisac to co zobaczylem nowego, a o czym nie wspomnialem w poprzednim blogu. Gdy pisalem poprzednim razem doplywalismy do Antarktyki, teraz piszac jestem na Antarktydzie. Opisalem swoje wrazenia z widoku jednej gory lodowej, ktore byly niesamowite, to nie wiem co mam napisac gdy zobaczylem w jednym czasie dziesiatki, setki mniejszych i wiekszych gor lodowych, plywajace kry lodowe o roznych rozmiarach, a na nich wygrzewajace sie foki, plywajace pingwiny, orki, przyznam ze jest trudno dobrac slowa, ktore pozwola oddac to co sie czuje widzac tak niesamowite rzeczy. Po dotarciu do Antarktydy zeszlismy na lad i ponowne zaskoczenie, widok niesamowity, ktory pozwola mi stwierdzic ze znalazlem sie w najpiekniejszym miejscu na swiecie, wygrzewajace sie na sloncu foki, a pomiedzy nimi biegajace malutkie przepiekne pingwiny, bylo ich tak duzo ze az trudno byloby je zliczyc. Zycze kazdemu na swiecie , aby mogl na wlasne oczy zobaczyc to co ja widzialem, bo jest to cos co sie zapamieta do konca zycia. Kolejna jedyna swego rodzaju przygoda bylo na pewno nocowanie w namiotach na ladzie w temperaturze grubo przekraczajacej ponizej zera, tak naprawde prawie caly dzien zajelo nam przygotowanie do tej wyprawy, ale warto bylo. Aktualnie oplywamy poszczegolne wyspy, oczywiscie schodzac na lad, zblizajac sie powoli do drogi powrotnej, ktora zajmie nam okolo pieciu dni, bo niestety te okolo 90 godzin podrozy, o ktorej pisalem w poprzednim blogu to bylo dotarcie tylko do Antarktyki, a wiec czas wracac i tym optymistycznym akcentem zakoncze moj kolejny blog.
Pozdrawiam. Marcin Durzynski
